duchy i zjawy, a ufo



autor : Zbigniew Gliński


      LEGENDY  O  WAMPIRACH

   Jak już wiecie od pewnego czasu poszukuję wyjaśnienia dla wiedzy przekazywanej nam z pokolenia na pokolenie w postaci legend oraz bajek, prowadzę analizę ich powiązań z współczesnością, z informacjami jakie docierają do nas z różnych stron świata na bieżąco.

Jednymi z bardziej interesujących dla mnie doniesień, które pasują do układanki w koncepcji "szklanej cywilizacji" oraz "cywilizacji szatana", są najnowsze informacje z Meksyku.

- lewitujący humanoid (foto: Horacio Roquet, Mexico City)

Każdego roku, poczynając od roku 2000, obserwowane i rejestrowane są tam na zdjęciach latające istoty o ludzkim kaształcie.

Tak na przykład : 14 lutego 2004, Ana Lucia Cid z dwoma świadkami w Mexico City nagrała na taśmę video rzadki widok trzech lecących postaci / jednostek oddziaływujących wzajemnie na siebie i manifestujących na niebie dziwne manewry. Te trzy zagadkowe postacie raz łączyły się ze sobą, innym razem oddzielały się od siebie.

Aby zaostrzyć apetyt poszukiwaczom mocnych wrażeń nalezy dodać, że obserwacji trzech lewitujących postaci w czarnych pelerynach dokonano równiez w naszym kraju, w 2004 roku donosiły o tym organizacje badające zjawiska paranormalne. Według relacji przesłuchiwanych wtenczas świadków, trzy istoty opuściły obserwowany pojazd ufo i skierowaly się w ich kierunku. Do kontaktu wówczas na polu nie doszło, przepłoszeni zbliżającym się samochodem kosmici wrócili na swój statek, lecz sprawa miała ciąg dalszy. Prawdopodobnie z racji małej wiarygodności opowiadania dalsze badanie sprawy zostało zarzucone, a warto do niego wrócić.

Ostatnio doszło do obserwacji 17 czerwca 2005 r. Horacio Roquet opuścił swoje mieszkanie w Mexico City około godziny 7.00 rano ...Pogoda była ładna a powietrze przejrzyste i Horacio podziwiając poranek dostrzegł powyżej dachu swego domu ciemny, podejrzany obiekt, nie poruszający się lecz statyczny, dziwnie zawieszony w powietrzu ...zorientował się, że obiekt ten wykazuje cechy budowy ludzkiego ciała ... dziwna rzecz wciąż lewitowała, co zdołał uwiecznić na swym sprzęcie (foto: lewitujący humanoid). Wg jego relacji obiekt wyglądem swym przypominał człowieka, znajdował się w pionowej pozycji i to tuż nad dachem jego domu...Po chwili obiekt zaczął powoli przemieszczać się na prawą stronę, wznosząc się wyżej w niebo by znowu zawiesić się nieruchomo w atmosferze. Po paru minutach dziwna figura przesunęła się na lewo, znikając za dachem domu świadków.

O pojawiających się postaciach ubranych na czarno jest również sporo relacji na forum NDW, Meksyk w takich obserwacjach nie należy do wyjątków. Różnica między nami polega jedynie na tym, że u nich jest to temat otwarty do dyskusji, a u nas być może z powodu małej wiedzy - temat staje się tabu.
Przyczyną takiego stanu rzeczy są moim zdaniem bezpośrednie, osobiste kontakty "w cztery oczy" - nic w tym dziwnego, że pozostawiają ślad na psychice, ja również nie wiem jak bym się w takiej sytuacji zachował.

Prawda jednak jest taka, że jak dlugo temat będzie pozostawał zamknięty - tak długo nie będziemy w stanie dobrze go zbadać. Większa ilość przypadków obserwacji powinna ośmielić tych co mają nam coś do opowiedzenia, z racji dość częstego występowania zjawiska przestaje ono być sprawą prywatną.

Dlaczego wspomniałem o legendach i bajkach - otóż dla mnie takie obserwacje kojarzą się z postacią latającego wampira w czarnej pelerynie, być może już od dawna obserwowano takie postacie i z braku wyjaśnienia trafiły one do bajek. Być może to właśnie ta cywilizacja ubrana na czarno, stała się podstawą dla legend o ubranej w czarną pelerynę śmierci, latajacego wampira i diabła.


      ISTOTY  W  CZARNYM  STROJU

W tematyce legend o wampirach interesuje mnie ich czarny strój, umiejętność latania i pochodzenie z podziemia. To nie jest przypadek, że diabeł (podobnie jak górnik) jest ubrany na czarno, a istoty pochodzące z góry, aniołowie z nieba i postacie pozytywne, przywodcy duchowni zwykle ubrani są na biało.

Czarne postacie to moim zdaniem nie to samo co czarne charaktery, kolor czarny określa jedynie pochodzenie z innego, niższego poziomu energetycznego Ziemi. Zastanawia mnie czy w przypadku lewitującej istoty, przedstawionej wcześniej na zdjęciu, jej pochodzenie można również powiązać z naszą cywilizacją podziemia. Bardzo szczegółowy opis spotkania z taką postacią znalazłem na stronie internetowej, zmarłego w lipcu br., Kazimierza Bzowskiego :

... Rodzice (Tadeusza, 25 lat) wpatrzeni w ekran, na którym akurat szedł jakiś zajmujący film nie zauważyli, że
    w drzwiach wiodących do pokoju ich syna stanęła nagle, jakby przychodząca z nicości postać mężczyzny
    w czarnym kombinezonie przechodzącym w równie czarny kaptur.

    Stanął on przodem do osłupiałego Tadeusza i wówczas widać było, że jest bez twarzy. Zamiast niej miał
    ziejącą czarną pustkę.. Postać wzięła Tadeusza za prawą dłoń i przeciągnęła po jego otwartej dłoni swoją
    dłonią...pozostał po niej szybko znikający rozmazany krwawy ślad...

    W tym momencie ojciec Tadeusza zobaczył, że telewizor wariuje. Przez ekran przelatywały kolorowe
    ukośne pasy a dźwięk nagle zniknął. Ojciec obrócił więc głowę w stronę drzwi do pokoju syna by wezwać go
    na pomoc w regulowaniu odbiornika i wówczas i on i siedząca obok matka zobaczyli stojącego do nich tyłem
    tego nieproszonego gościa. Na głośny, nieartykułowany krzyk kobiety postać zareagowała znikaniem.
    Ale nie natychmiastowym, a jakby w zwolnionym tempie. Po 1-2 sekundach już jej nie było ... (Kazimierz
    Bzowski)

Jest to jeden z bardziej wiarygodnych opisów spotkania, rodzice Tadeusza są dodatkowymi świadkami.
Jest też sporo opisów takich spotkań uczestników forum dyskusyjnego NDW, autorów wypowiedzi nie będę podawał bo nie o to w tym wszystkim chodzi :
..."przyszedł taki czas, że stanąłem oko w oko z istotą, co, do której nie wiem jak i czym lub kim była. Po
    prostu zabrakło mi odwagi spojrzeć jej w oczy ... Wyższa odemnie mająca jakieś dwa metry, i czułem jej
    dotyk ciepłych dłoni, i nie we śnie a na jawie ...spotkanie to po prostu było potworne ..."
..."w końcu mojego łóżka, na moich nogach siedziała postać, czułem jej ciężar na sobie wyraźnie... przez ten
    ułamek sekundy przez jaki ją/to coś wdziałem... mógłbym to opisać, jako człowieka-mężczyznę, będącego
    w płaszczu... i kapturze, coś w rodzaju szaty duchownej, jakby mnich... siedział profilem do mnie troche
    pochylony i żadnych zarysów twarzy nie dostrzegłem.... – jak wspomniałem, momentalnie zamknąłem oczy
    i w umyśle moim zaczęła się "burza" ... i przeważała opcja, że to musi być jakiś "duch"... i w pewnym
    momencie usłyszałem tę istotę... ale nie był to taki dźwięk fizyczny... słyszany uszami... to było jakby w
    moim umyśle ..."
..."Spotkałem tego co w wizjach mnie odwiedzał. To on chciał ze mną porozmawiać. Samo miejsce mało
    istotne gdzie to było, lecz jego słowa i fizyczność przestrzeni ( tzn. realność 100% i 100% świadomość
    sytuacji - ..."spotkania" ) ...."
..."Pamiętam trzy postacie sięgające sufitu, ubrane w czarne płaszcze z kapturami na głowach, jednak nie
    pamiętam ich twarzy. Pamiętam, że był dzień, kiedy one do mnie przychodziły. Charakterystycznym
    szczegółem jest to, że poruszając się nie używały nóg, po prostu unosiły sie kilkanaście centymetrów nad
    ziemią. Nie pamiętam czy mi coś mówiły. Jedyne co pamiętam - jako efekt ich "wizyt" - to nieopisany
    strach ... Na wiele lat zapomniałem o tym "śnie", do czasu, kiedy usłyszałem relację Grzegorza Nowaka na
    zeszłorocznym UFO Forum ... od czasu gdy "spotkał ufo", odwiedzają go w domu trzy zakapturzone
    postacie, takie jak ja to opisałem - z tą różnicą, że miały one czerwone, świecące oczy."

Powstaje więc pytanie - czego te istoty, zjawiając się w naszym życiu, od nas chciały ? Przecież nie chodziło im o przestraszenie nas swoim wyglądem, nie chodziło im o zakończenie naszego żywota, a wręcz przeciwnie zwykle udzielały nam wskazówek czego robić nie należy . Moim zdaniem odczytanie ich intencji jako złych, przez osoby które spotkały tą istotę - były niepoprawne. Powodowani zaskoczeniem oraz niecodziennością spotkania wszyscy ulegali przestrachowi i rozumieli, że to co robią jest niewłaściwe i nie powinni tego robić dalej. Zastanówcie się proszę, czego robić nie należało, według waszego mniemania.

Być może się mylę, takiej istoty nigdy nie spotkałem, liczę jednak na to że pomożecie mi w zrozumieniu czego nie życzyła sobie ta istota w czarnym. Dzisiaj, po dłuższej przerwie od czasu zdarzenia, jesteście w stanie spojrzeć na to wszystko inaczej. Wiem, że powtarzające się spotkania z taką istotą są kontynuowane. W moim przekonaniu chodzi im o szacunek do życia i spraw duchowych, są dla nas życzliwi o ile wykazujemy pokorę, gotowi są ukarać jedynie ludzi drwiących i lekceważących to czego nie są w stanie pojąć. Jeśli się mylę - proszę mnie poprawić.


      TRANSKOMUNIKACJA

Powiadają : "wampir" - to trup, który atakuje żywych ludzi i wysysa krew. Zastanówmy się na ile taka definicja "wampira" odpowiada logicznemu mysleniu i rzeczywistości, a na ile jest ona oparta na fantazji i strachu ludzi.

Internetowa strona "taraka" artykułem "Praca z Przewodnikiem" mocno namieszała ludziom w głowach, Śpiący Niedźwiedź powinien się obudzić i przejrzeć na oczy. Ani intuicja, ani świadomość nie podpowiedziały jemu, że zachęca do nawiązywania kontaktu z istotami obcymi lub duchami, wywołując je z nieznanego nam świata bytów energetycznych. Istoty które nazywa mianem "przewodnika" nie należą do wytworu naszej wyobraźni - to są istoty żywe o niezależnej osobowości.

Świdomość nasza, poprzez myśl jest zdolna sięgać w stanie świadomym na jawie oraz w oobe do świata nazywanego przez nas duchowym. Jest to świat zwany również energetycznym, ponieważ nas przenika, nie jesteśmy w stanie nawiązać z nim kontaktu dotykowego, "materialnego". Pomimo swojej odmienności świat ten również jest światem materialnym, ponieważ z definicji materii nie odbiega od materii dla nas widzialnej.

Podobnie ma się sprawa z "wampirami", definicja tej istoty jako "trup" jest dobra do straszenia dzieci, pasuje do bajek. Dla ludzi myślących taka definicja "wampira" powinna być nie do zaakceptowania. Skoro wampir ma atakować żywych i coś tam jeszcze to nie może on być pozbawiony życia, tak więc wampir musi być istotą żywą, myślącą , posiadającą własną świadomość. Nie posiadając niezależnej świadomości wampir nie jest w stanie nikogo odszukać ani atakować, jak trup to trup - ciało martwe pozbawione myśli.

Pamiętać należy, że w przekazach ustnych w tym w bajkach i legendach jest wiele dopowiedzeń, podobnie jak w plotkach - tak więc wampir to nie trup i moim zdaniem krwi nie wysysa. Cóż więc nam w realu z takiej bajki o wampirze zostaje, ano zostaje istota podobna do człowieka, która nie wiadomo skąd się pojawia i dokąd znika, no może nie całkiem - powiadają, że pojawia się z podziemi i znika w podziemiach. Dlaczego ludzie chcą (według wierzeń) aby domem wampira był cmentarz to chyba oczywiste - wszyscy wiedzą, że tam ludzi chowa się pod ziemię. Podobno w innych miejscach jak na cmentarzu, ludzi pod ziemią nie ma, no chyba że w piekle.

- foto: - czarna zjawa (ghoststudy.com)
Całą serię zdjęć omawianych zjaw przedstawiła Gebo w wypowiedzi "w pewnej bibliotece" (patrz wykaz mat. pomocniczych - forum ndw). Wygląda na to, że one porównują naszą wiedzę z własną.

Wracając do "przewodnika", jestem przekonany, że jest to byt lub duch posiadający własną osobowość, a z nami ma jedynie tyle wspólnego, że świadomie go przywołujemy ze świata równoległego. Osoby, które miały sposobność taką postać spotkać, potwierdzają neutralne nastawienie tych zjaw, one nas nie atakują, gotowi są nam pomóc, wyjaśnić sprawy dla nas niezrozumiałe, mogą stać się naszym przewodnikiem w życiu (zalecam ograniczone zaufanie).

Uczestnicy takich spotkań wypowiadają się z przekonaniem, że są to byty / duchy od nas niezależne :
"... z pewnością są to odrębne - świadome byty - co do tego nie mam wątpliwości ..."
"... nauczono i wskazano mi co i jak sie dzieje nie słowemm, a obrazem ... "
tak więc "przewodnik" nie jest w żaden sposób wytworem naszego umysłu, myśli samodzielnie, nie jest możliwym aby nim sterować, ma własne poglądy i moc sprawczą aby je realizować - potwierdzeniem niech będzie przypadek opisany przez Kazimierza Bzowskiego, jest to ciąg dalszy rozpoczętej wcześniej opowieści :

... Tadeusz opowiedział mi to już następnego dnia. Ostrzegałem go ... ale on śmiał się z tego.
    Aż przyszedł dziwny dzień sierpniowy w 1983 roku. Jechał on swoim .. Fiatem 126p pustą ulicą
    Idzikowskiego na Czerniakowie ... miał doskonałą widoczność ...

    Dojeżdżał do skrzyżowania z aleją Sobieskiego...przez pusty teren.. Rozejrzał się w prawo - w lewo i w
    promieniu ponad pół kilometra nie widział nie tylko żadnego pojazdu ale nawet żadnego człowieka, ... jadąc
    z prędkością 80 km/godz, do skrzyżowania, gdy nagle.. stało się straszne uderzenie .....w pustą przestrzeń
    i on sam wyleciał przez nagle rozpęknięty dach - wielkim łukiem w powietrze, padając o kilkanaście metrów
    dalej na szczęście na trawnik, tak że tylko mocno się potłukł . Natomiast jego samochodzik dosłownie
    rozsypał się na drobne kawałki. Oderwane koła leżały po obu stronach jezdni, a na niej pozostał tylko tak
    pogięty wrak karoserii jakby miał czołowe zderzenie z pojazdem pędzącym setki kilometrów na godzinę ...

    "Panie !" .... trząsł Tadzia za ramię milicjant... "Z czym się pan zderzył ? Tak skasowanego malucha jeszcze
    nigdy nie widziałem " - milicjant nie mógł wyjść ze zdumienia.
    Rzeczywiście. Na ... jezdni brak było : śladów opon innego samochodu oprócz tego małego Fiata, brak
    śladów hamowania ... i wreszcie brak jakichkolwiek szczątków, choćby pobitych szyb tego drugiego, z
    którym Tadeusz rzekomo zderzył się ... (Kazimierz Bzowski)

Opisana przez Śpiącego Niedźwiedzia metoda (strona "taraka") jest niczym innym jak sposobem do nawiązania mentalnej transkomunikacji włącznie z przywołaniem do naszego świata materialnego ducha lub bytu. No chyba, że Tadeusz zderzył się sam z sobą, z wytworem własnej wyobraźni. Zainteresowanych naukowymi metodami nawiązywania kontaktów z zaświatami odsyłam do artykułu Elizabeth Poll oraz Jakuba Jasińskiego "TRANSKOMUNIKACJA - Materializacje z innych wymiarów" , a w nim można przeczytać co następuje :

    "... na sesję przybył ... inny byt, który przedstawił się jako przydzielony do Ziemi celem pomocy w
    ustanowieniu komunikacji z ludźmi. Istota zaprzeczyła jakoby była Bogiem, raczej określiła się jako jeden z
    opiekunów i prosiła aby zwracać się do niej mianem - Technik. Istota ta w cyklu kolejnych spotkań
    zaskoczyła słuchaczy swą rozległą wiedzą, daleko przekraczającą możliwości poznawcze ludzkiego
    umysłu ... "

Jestem przekonany, że przewodnik, opiekun, duch lub byt, wampir, kostucha, diabeł - to może być jedna i ta sama istota lub istoty o wspólnym pochodzeniu. W takim rozumieniu pochodzenia tych istot utwierdzają mnie osiągnięcia transkomunikacji, więcej na ten temat przeczytać można na stronie "komunikacja z zaświatami", ujmując temat w dużym skrócie należy powiedzieć tak :

Ludzie od wieków pragnęli nawiązać łączność z tzw. światem z ”tamtej strony”. Emanuel Swedenborg, Robert Monroe, Bruce Moen to tylko niektóre nazwiska , z polskich badaczy zjawisk wymienić należy wybitne medium channelingowe, Elizabeth Poll, autorkę ”Planety Aniołów” i ”Planety ludzi”.

Transkomunikacja to inaczej nawiązywanie łączności z bytami (inteligencjami) zamieszkującymi inne wymiary. Transkomunikację możemy podzielić na instrumentalną oraz mentalną. W XX wieku dużą karierę zrobiła transkomunikacja instrumentalna, polegająca na łączności z zaświatami i innymi wymiarami przy wykorzystaniu sprzętów technicznych, takich jak np. telewizor, odbiornik radiowy, komputer, fax, magnetofon i inne. Tego typu prace badawcze prowadzone były w Luksemburgu, Niemczech, Brazylii, Francji i USA. Tak naprawdę nawiązanie kontaktu z inną cywilizacją zostało już dokonane, dawno temu, właśnie na drodze transkomunikacji. Pomysł kontaktu wynikał z poszukiwania odpowiedzi na pytanie - co też dzieje się z duszą po śmierci ciała fizycznego i jak wygląda tamten drugi świat ? Czy jest możliwe aby ktoś z tamtej strony chciał i próbował się z nami skontaktować ?

W XX wieku zajęli się tym również Guglielmo Marconi i Thomas Edison. Edison uważał, iż między falami długimi a krótkimi istnieje częstotliwość radiowa, która daje ”żywym” możliwość komunikacji ze zmarłymi. Obaj pracowali nad tą tematyką aż do śmierci. Friedrich Jurgenson, po raz pierwszy zarejestrował dziwne głosy 12 czerwca 1959 roku ... doznał szoku, słysząc jak jakiś obcy głos , którego nie powinno być na taśmie.

Do niego dołączył wybitny znawca dr Konstantin Raudive, w RFN - Bad Krozingen urządził całkowicie dźwiękoszczelne studio nagrań. W pracy swej dr Raudive używał płyt magnetyzowanych, które wykluczały zakłócenia. Badania Raudive’a prowadzone były w ściśle naukowym reżimie, wyniki badań potwierdzili tacy naukowcy jak m.in. prof. Hans Bender, fizyk dr G. Roenicke, dr filozofii Juliane Bieber, dr dr med. Arnold Reincke i Hans Naegeli, prof. chirurgii Werner Brunner czy prof. Alex Schneider i wielu innych. W czasie swej pracy aż do swej śmierci w 1974 r. dr Raudive zebrał ponad 72 tyś. głosów. Ale na świecie, zgromadzono już ponad kilkaset tysięcy protokołów z nagranymi na taśmy głosami z ”drugiej strony”.

Wraz za przykładem tych badaczy poszli Hildegard Schafer, ksiądz Francois Brune, prof. Hans Otto Koenig, stworzył on tzw. generator Koeniga. Dzięki niemu udowodniło, iż jesteśmy czymś więcej niż tylko ciałem fizycznym i że dusza jest nieśmiertelna.


      ARCHETYP  CIENIA,  A  UFO

Archetypy czyli nasze umowne wyobrażenia (fantazje) przechowywane w podświadomości (nieświadomości zbiorowej) - to jedno, a byty, duchy oraz niewidzialne ufo-cywilizacje to zupelnie co innego. Proponuję na początek rozdzielić od siebie twory naszej podświadomości oraz świadomości, od istot nam obcych (nie pochodzących od człowieka).

Od dawna wiemy, że ktoś bawi się z nami w ciuciubabke - pojawia się w naszym domu jako zakapturzony mnich, naucza, ostrzega i znika, ktoś rysuje zbożowe piktogramy, ktoś nawiązuje kontakt na drodze transkomunikacji, a innym razem ktoś blokując przejście dla wojska tworzy sztuczne jezioro lub poruszajac sie w ufo znika pod ziemią, w skałach czy w wulkanie, innym razem pojawia się jako lewitująca czarna postać ponad dachem sąsiada.

Czy można powiedzieć, że to wszystko my sami sobie robimy poprzez naszą podświadomość - z pewnością nie, to nie jest sprawka ani naszej podświadomości, ani świadomości. Osobiście uważam, że istoty ubrane na czarno należy wiązać z cywilizacją naszych przodków oraz światem podziemia. Z braku rozeznania, istoty te różnie są nazywane - poczynając od bytów poprzez duchy, zjawy, diabły, wampiry, kostuchę, cień, diabła do szatana włącznie.

Jaka jest ich rola oraz udział w naszej cywilizacji trudno teraz powiedzieć, z obserwacji bezpośrednich spotkań oraz transkomunikacji można wnioskować, że ich zamiary wobac nas są neutralne, a nawet opiekuńcze. Jako byty oraz duchy są od nas znacznie mądrzejsze, ich cywilizacja jest znacznie starsza od naszej, w przeciwieństwie do nas jej rozwój zachował ciągłość. Opiekuńczość może wynikać z doskonalenia ich osobowości. Znikające pod ziemią ufo oraz piktogramy mogą należeć do ich cywilizacji.

- foto: - kolorowa zjawa naszej świadomości (ghoststudy.com)
Odmiennym zagadnieniem są umiejętności naszej świadomości, ona potrafi organizować sobie własne rozpoznanie bądź za pomocą Servitora (Opiekun, Przewodnik), bądż za pomocą "oobe" czy intuicji. O ile w wyniku działania naszej świadomości energia organizuje się w zjawy o kształtach ludzkich, to są to postacie mgliste białe lub "materialne" różnokolorowe, zależnie od ubioru. Ciekawe, że i one czasami chodzą bez głowy.

Nie można pominąć w tej klasyfikacji zjaw duchowych świetlistych, utożsamianych z aniołami i świętymi, złocistym światłem. Te istoty pochodzą z wyżej rozwiniętych poziomów duchowych, pojazdy ich cywilizacji przybierają kolor i kształt złocistego słońca. O ile dobrze pamiętam, doniesienie o obserwacji takiego ufo nadeszło w roku 2005 z Wylatowa .

Szczególne nasilenie obserwacji ufo ma obecnie miejsce na pograniczu indyjsko-chińskim w Himalajach. Jak podaje Nautilus w ślad za www.ufoindia.org charakterystycznym dla tej ufo-cywilizacji jest umiejętność dematerializacji, znikania w przestrzeni podobnie jak to czynią omawiane zakaturzone istoty. "Te relacje potwierdzają piloci indyjskich sił powietrznych często widujący na pograniczu chińsko-indyjskim dziwne obiekty. Jeden z buddyjskich mnichów podaje informację, że te dziwne manifestacje pojawiać się zaczęły od roku 1998, domniemywa się budowę bazy przez ufo w tamtym rejonie ... Wizyty statków zagadkowej cywilizacji miały zwiększyć swą częstotliwość, zwłaszcza w ciągu ostatnich 18 miesięcy."

Manifestacje masowego pojawienia się ufo na niebie Meksyku, Arizonie, Kalifornii oraz Kaliningradu przekonują mnie o rozpracowywanym przez obcą cywilizację, wizualnym systemie masowej informacji ludności (nie można wykluczyć dezinformacji) , czegoś w rodzaju wirtualnego kina o zasięgu obserwacji z powierzchni dziesiątków tysięcy kilometrów kwadratowych. Projekcje przestrzennego obrazu na mniejszą skalę były realizowane choćby w Wylatowie oraz okolicach Warszawy. W pierwszym przypadku była to wirtualna projekcja wyścigu kolarskiego z lat sześćdziesiątych, w drugim przypadku jazda somochodem po drodze która na pare godzin zamieniła się w trase przez teren zupełnie nieznany.

Jest to bardzo zastanawiające ponieważ w tych przypadkach, uczestnicy wydarzeń brali udział w zdarzeniach, które w realu zaistniały, lecz w naszej rzeczywistości ich nie było lub były w innym czasie.


      ZNOWU CZARNE ISTOTY

Obserwacje zjawisk to nie to samo co próba ich wyjaśnienia. Moim zdaniem należy skończyć z udawadnianiem sobie, że zjawiska niewyjaśnione występują, że obce cywilizacje nas odwiedzają - kto nie umie przyjąć tego do wiadomości zawsze będzie zaprzeczał, bo tak jest jemu wygodniej. To co w tej chwili jest potrzebne to umiejętne rozpoznawanie i klasyfikacja zjawisk, a na podstawie przypadków podobnych wynajdywanie cech wspólnych dla rodzaju oraz próby wyjaśnienia.

Każda próba wyjaśnienia, jest próbą odnalezienia wspólnego języka z intuicją. Intuicja jest narzędziem przypominającym przemieszczającą się w przestrzeni kamerę do transmisji wizji, naturalny narząd zmysłu każdego z nas . Innym narzędziem, przypisanym człowiekowi jest skaner zwany trzecim okiem, on również widzi niewidzialne. Te dwa narządy zmysłu powinny pokierować naszymi obserwacjami, wskazać nam miejsce, czas i sposób obserwacji, powinny pomóc nam w znalezieniu bardziej doskonałych, obiektywnych narzędzi do rozpoznawania zjawisk.

Umiejętność posługiwania się intuicją i trzecim okiem polega na traktowaniu przekazywanych subtelnie do świadomości informacji - serio. Kiedy nie lekceważymy takich informacji intuicja nasza oraz skaner czują się docenione i potrzebne. Dostarczane informacje kiedy przestaną być przypadkowe, a zlecone od świadomości, staną się dla nas bardziej zrozumiałe. Natura sprawiła, że intuicja działa wspaniale w krytycznych dla życia chwilach, zwykle jest mało przez człowieka szanowana.

To co usiłuję w tym cyklu o zjawach wyjaśnić, sprowadza się do ustalenia co w podejściu do omawianych istot w czarnym było pierwszym, obserwacje zmaterializowanych postaci - czy legendy i bajki . Osobiście uważam, że nagminne występowanie obserwacji takich bytów w czarnym stroju stało się przyczyną poszukiwania zrozumiałych dla prostych ludzi wyjaśnień. Istoty sylwetką podobne do ludzi pojawiały się i znikały, rozmawiały z nami i posiadały moc sprawczą - z braku wyjaśnienia zjawiska te trafily do opowieści i bajek - uzyskały osobowość wampira, diabła, kostuchy w zależności od przebiegu sytuacji - stały się dla nas archetypami zła i tak trafily do naszej świadomości. Z manifestacją fantazji naszej podświadomości, zakapturzone istoty w czarnym stroju nie mają nic wspólnego.

Potwierdzeniem dla takiego scenariusza powstawania legend i bajek powinna być relacja Tadeusza (według Kazimierza Bzowskiego) oraz relacja innych uczestników zdarzenia, na którą chcę zwrócić waszą uwagę. Opisane zdarzenia nie polegają jedynie na obserwacji czy majakach gapiów - dowodzą uczestnictwa w ich przebiegu oraz mają moc sprawczą, której przywidzenia nie posiadają.

Zdarzenie miało miejsce w nocy z 2 na 3 sierpnia 2004 roku , o godzinie około 2-giej w nocy :
... Jacek T. razem z żoną i kuzynką podróżowali trasą A4 w kierunku Legnicy, tuż po wyjeździe z miasta Jacek T. wyzerował licznik kilometrów ... Zaciekawiło ich ...(poruszające się nad Wrocławiem) światło i postanowili zatrzymać się na najbliższym parkingu... parking znajduje się koło miejscowości Jawor, 50km od Wrocławia. Zauważyli, że światło opada i ponownie wznosi się do góry. Po kilku minutach wsiedli do samochodu i ruszyli w dalszą drogę ... dziwna rzecz – Anna T. natychmiast zasnęła, choć nigdy nie zdarzyło jej się spać w samochodzie. Jacek T. przez chwilę rozmawiał z kuzynką, a ostatnią rzeczą, którą zapamiętał, były światła samochodu ciężarowego jadącego przed nimi, a także dziwne światło za lasem. Prawdopodobnie zapadł w sen! Kiedy się obudził, był 125 kilometrów od miejsca, w którym dostrzegł jasne światło, licznik w samochodzie wskazywał dokładnie 175 kilometrów. Znajdowali się na zupełnym pustkowiu ... I wtedy dostrzegł światła auta, które jechało za nimi...

- "maska" czarnej zjawy
"To było osobowe auto, miało dziwne światła, blade, był to stary zaniedbany samochód"... W momencie zjechania na pobocze ... auto jadące za nimi również zjechało na pobocze, a kierowca zgasił światła pozycyjne. Kiedy przejeżdżali obok auta Anna T. z przerażeniem zauważyła, że obok samochodu stały dwie identycznie wyglądające postacie, ubrane tak samo w długie czarne płaszcze (!) ... stali absolutnie nieruchomo, wyglądali jak "bracia bliźniacy".

Należy zauważyć, że postacie te pojawiły się tuż obok w czasie z niezrozumiałym zdarzeniem - nieświadomego przebycia przez świadków dodatkowych 125 kilometrów wraz z "wylądowaniem" w odludnym miejscu. Zdarzenie bardzo podobne z opisaną w tym samym artykule Nautilusa, lewitującą ciężarówką. Kierowca ciężarówki prawdopodobnie również nie zdawał sobie sprawy w jaki sposób znalazł się on na polanie w lesie.

Po zapoznaniu się z relacją świadków o przelatującej ponad lasem ciężarówce, prawdopodobnie pomyśleliście sobie "to jest tak niewiarygodne, że wprost żałosne". Też tak pomyslałem w pierwszej chwili, dopiero kiedy zwróciłem uwagę na inny aspekt sprawy niż sugerował to autor artykułu - uznałem, że wydarzenie jest bardzo prawdopodobne. Dziwną w tym przypadku nie była ciężarówka, ona i kierowca byli calkiem normalni, dziwnym było to co się z nimi działo.
Sąsiadów bliźniaków z dziwnym samochodem osobowym obserwowal również pewien lekarz z Poznania w 1992 roku, nie wykluczone, że oni równiez ubrani byli w czarne kombinezony.

O ile przypadek z "fruwającą" ciężarówką, która następnie wylądowała na polanie w lesie wydaje się wam mało wiarygodny - proponuję analizę incydentu z samolotem, opisany on został w raporcie Moskiewskiego Instytutu Lotnictwa :

W 1961 roku na terenie Związku Radzieckiego, w czasie, gdy samolot pocztowy An-2P znajdował się w powietrzu, na radarach kontroli naziemnej pojawił się obok niego jakiś niezidentyfikowany obiekt, a następnie samolot znikniął z ekranu, w radiu słychać było dziwne odgłosy. Na pokładzie samolotu było siedmiu pasażerów i znajdował się on sto sześćdziesiąt kilometrów od Swierdłowska. Chwilę przed zdarzeniem, pilot skontaktował się z obsługą naziemną, poczym połączenie urwało sie. Kontrola naziemna podejmowała usilnie próby przywrócenia łączności z samolotem, lecz bez rezultatu. W ostatnim komunikacie radiowym kapitan podał położenie samolotu, natychmiast skierowano w tamto miejsce ekipę poszukiwawczą. Okazało się, że zaginiony samolot znajduje się na malutkiej polanie otoczonej dookoła lasem, był nieuszkodzony. Jak to się stało, nikt nie umiał wyjaśnić, bowiem bezpieczne lądowanie na polanie w środku lasu było niewykonalne. Samolot wyglądał tak, jakby został "położony" na polanie. Kolejną zagadką był fakt zniknięcia załogi, w samolocie nie było żywego ducha. Samolot był całkowicie sprawny technicznie. W odległości 100 metrów od leżącego samolotu znaleziono trzydziestometrowy krąg poczernialej (wypalonej) trawy

Ani w przypadku z ciężarówką, ani w przypadku z samolotem w okolicy zdarzenia nie odnotowano obecności istot w czarnym kapturze, tym nie mniej umiejętność przechwycenia pojazdu w biegu, wraz z pasażerami oraz pomyślne lądowanie w odludnym miejscu jest wspólne dla wszystkich trzech przypadków, niezależnie od tego jak bardzo nieprawdopodobnie one wyglądają.

Wszystkie trzy przypadki potwierdzają inne zgłoszenia uczestników wydarzeń, a jest ich więcej (spod Warszawy, ze Szwajcarii). O ile dobrze pamiętam nad jezdnią od przodu pojawiało się światło czerwone, a od tyłu światło niebieskie, takie oznakowanie drogi zapowiadało, że nad pojazdem ktoś inny przejął kontrolę. Kiedy swiatła znikały - wszystko wracało do normy. Pan Jacek T. również zapamiętał czerwone swiatła jadącego z przodu "samochodu", te światła zdezorientowały go w sytuacji.


      IDENTYFIKACJA  ISTOTY  DUCHOWEJ

Wcześniej mówiliśmy o istotach białawych (szarych, mglistych), o istotach w kolorowych strojach oraz o istotach złocistych. Temat zaczął się i ostatnio zszedł na istoty w kolorze czarnym (ciemno szarym) oraz istoty ubrane na czarno (w kombinezonie lub długim płaszczu, stroju mnicha) z kapturem na głowie. Każdy z wymienionych bytów jest inny, ma inne pochodzenie i inaczej jest przez nas odczuciami odbierany.

Warto zauważyć, że większość zjaw występuje w postaci mgły (bez ubioru). Do ubranych wyjątków należą zakapturzone istoty w czarnym, istoty w kolorowym stroju oraz złociste. Istoty promieniujące złocistym światłem należy uznać za ubrane w powiewny strój, choć rozpoznanie bliższych szczegółów stroju wydaje się trudne z racji oślepiającego żółtego światła.

Jeśli chodzi o istoty zakapturzone w czarnym stroju, bo o nich głównie tu rozprawiamy, to mój punkt widzenia na ich pochodzenie już znacie - uważam, że należą one do obcej nam cywilizacji, być może odmiennej rasy "ludzi". Istoty te posiadają moc sprawczą, uczestniczymy w organizowanych przez nich wydarzeniach. W jaki sposób odróżnić można ich od mnicha lub człowieka w dresie powinno być proste, ich widok przyciąga wzrok jak do czegoś niezwykłego, oglądanie ich budzi niepokojące emocje, strach lub przerażenie.

Osobom powątpiewającym w ich odmienne od podświadomości pochodzenie, proponuję przeprowadzenie doświadczenia ze swym "Cieniem". Celem doświadczenia niech będzie próba identyfikacji tych zjaw. Wyjaśnienie tej kwestii wydaje się być korzystnym równiez dla was samych.

Osobiście uważam, że należy to przeprowadzić w sposób bardzo delikatny, nie budzący podejrzeń sposób naturalny. Skoro umiecie z nimi porozumiewać się zapytajcie o ich dom, czy mają inny dom niż ten w którym wy się spotykacie. Zapytajcie ich czy mogą wam pokazać (wystarczy obraz) gdzie mieszkają lub przebywają inne istoty im podobne. Czy posługują się narzędziami, czy umieją korzystać z naszych urządzeń technicznych (komputer, samochód itp)

      ZDEZORIENTOWANA  DUSZA

Zastanawiając się nad identyfikacją zjaw z naszego życia duchowego dochodzę do wniosku, że to co często dostrzegają ludzie jako chochliki ukrywające się za plecami, może być naszym energetycznym cieniem, naszym przejściem do świata duchowego, "bramą do innych wymiarów".

- zdezorientowany duch (dusza) człowieka

O tym że człowiek jest istotą łączącą w sobie dwa energetyczne światy nie muszę nikogo przekonywać, nasz duch (dusza) jest w świecie niewidzialnym, a ciało w naszym świecie materialnym. To co nazywamy chochlikami, ukrywającymi się za plecami człowieka, wzdłuż kręgosłupa, jest energetyczną projekcją naszego bytu do świata duchowego. Uzasadnionym jest, że zaobserwowanie chochlika budzi niepokój, jest to odmienna (ujemna, negatywna) energia, podobna to zjaw w zakapturzonym stroju. Na codzień w kontaktach między nami przyzwyczajeni jesteśmy do pozytywnej energii, wydobywającej się od przodu, ze splotu słonecznego i trzeciego oka. Od strony pleców jest ona w kolorze ciemnym szarym - a od przodu w kolorze jasnym złotym, są to kolory grawitacji dla nas niewidzialne. Emocje są w kolorze czerwonym.

Osoby potrafiące obserwować manifestacje energetyczne człowieka wspominają, że nasza dusza najczęściej jest w kolorze błękitnym na zewnątrz, a wewnątrz w kolorze szarym. Proszę popatrzeć na załączone obok zdjęcie, wszystko z ich relacjami się zgadza - dusza nasza w czasie postoju poza ciałem bardzo często jest w kolorze jasno szarym, po zewnętrznej stronie wpadającym w odcień błękitu. Kiedy duch nasz stoi w miejscu to przypomina kształtem człowieka, jest to mgła w kolorze zbliżonym do bieli, a kiedy szybko się przemieszcza, , to wygląda jak błękitna z niebieskim lub szara, prawie jak błyskawica ........... ciekaw jestem czy zgadniecie jak ona wygląda. Dlaczego duch nasz na postoju jest koloru bieli wynika z kolorów grawitacji, jest to wynik neutralnego przy postoju, oddziaływania kolorowej energii grawitacji - suma niebieskiego, zielonego i czerwieni.



P.S. - polecam zapoznanie się z tematem "poziom szatana"


Materialy pomocnicze :
forum ndw - http://ndw.v.pl/forum/zobacz_artykul.php?id_artykulu=7701
Fundacja Nautilus - http://nautilus.org.pl/article.php?articlesid=266
Kazimierz Bzowski - http://www.ufo.netla.pl/rozdz3.html
zdjęcia z biblioteki - ghoststudy.com
transkomunikacja - http://npn.ehost.pl/index.php?subaction=showfull&id=1121677347&archive=&start_from=&ucat=1&
archetyp cienia - http://ndw.v.pl/forum/zobacz_artykul.php?id_artykulu=5788
taraka - http://www.taraka.most.org.pl/szaman/przewodnik.html
UFOinfo - http://www.ufoinfo.pl/index.php?artid=64
Fundacja Nautilus - http://nautilus.org.pl/article.php?articlesid=302

Warszawa, dnia 2 sierpień 2005 roku